Rossmann będzie tańszy

Niemiecki rynek drogeryjny należał do trzech koncernów: Dm, Schlecker i Rossmann. Od lat cały rynek niemiecki a właściwie i część wschodnioeuropejskiego bezwzględnie zostały przez nich opanowane.  przez lata dzielili między siebie intratny i stale rosnący. Każdy z arogancją  wierzył w swoją unikalną biznesową strategię. W końcu jeden z gigantów nie wytrzymał konkurencji i ogłosił bankructwo. A walka pozostałych dwóch o schedę po nim to znakomita lekcja kapitalizmu w praktyce.

Przez większą część mijającego roku temat bankructwa Schleckera nie schodził z ust wszystkich Niemców. Niecodziennie zdarza się przecież, że firma osiągająca roczne obroty rzędu 6,5 mld euro i zatrudniająca 36 tys. ludzi w ciągu zaledwie kilku miesięcy zupełnie wypada z gry. W sumie posiadał 5 tys. sklepów w całym kraju. Niemal do końca trwała też jego potężna międzynarodowa ekspansja. Aż do końca kontrolował prawie 40 proc. niemieckiego rynku drogeryjnego.

Do tej pory obie firmy Drogerie Markt (posługująca się skrótem dm) i doskonale znany w Polsce Rossmann wojowały głównie ze Schleckerem i nie mogły przebić go pod względem rozmachu. Obie sieci mają w sumie w całej Europie mniej sklepów niż Schlecker miał w samych Niemczech. Stawiały więc na jakość. Z kolei Rossmann zamierza zawalczyć o klientów poprzez obniżanie cen. Do prasy już wyciekł list ultimatum wysłany przez centrale Rossmanna do wszystkich dostawców, że teraz wszystko będzie kupował od nich o… 10 proc. taniej.

Print Friendly, PDF & Email