Archiwa tagu: rata kredytowa

Kredyt na spółkę? To dobre ale i ryzykowne rozwiązanie

Współkredytobiorca odpowiada solidarnie za zobowiązanie. Jeśli nie będzie ono spłacane, bank zwróci się właśnie do niego. Dlatego pomoc w poprawie zdolności kredytowej, to w praktyce bardzo ryzykowna sprawa, bowiem wiąże nas na całe lata.

Coraz ostrzejsze wymogi banków co do zdolności kredytowej oraz rosnący wkład własny, prowokują kredytobiorców do szukania różnych pomocnych rozwiązań. Takim z pewnością jest znalezienie kogoś, kto również przystąpi do kredytu. W ten sposób zazwyczaj zdolność kredytowa rośnie, bo zarobki obu współkredytobiorców się sumuje. Dla banku taki kredyt jest po prostu bezpiecznieszy. Jeśli będzie problem ze spłatą, wierzytelność zostanie zaspokojona z dochodów tego współkredytobiorcy, którego najszybciej i najskuteczniej dosięgnie komornik.

Z punktu widzenia banku nie ma żadnego znaczenia, jakie relacje łączą współkredytobiorców. Mogą to być nawet zupełnie obce sobie osoby. Człowiek, który decyduje się przystąpić do kredytu, wyraża jedynie zgodę na to, że będzie go również spłacać (zgoda to warunek podstawowy). Oczywiście wcale nie musi pokrywać rat i w praktyce tak się zazwyczaj nie dzieje, a kredyt spłaca tylko „główny” zaciągający, ale właśnie w sytuacji, gdyby się coś niedobrego stało i pieniądze przestały trafiać do banku, ten zwróci się do drugiego z uczestników zobowiązania.

Dla głównego kredytobiorcy, ewentualna pomoc mająca na celu formalne poprawienie zdolności kredytowej to oczywiście bardzo dobre wyjście, ale należy pamiętać, że równie dobrze dodatkowy uczestnik zobowiązania może utrudniać a nie ułatwiać sprawę. Jeśli jego dochody są niestabilne i małe, a poza tym ma wiele zobowiązań, może się okazać, że nie tylko nie poprawi naszej zdolności kredytowej, ale jeszcze jej zaszkodzi. Poza tym należy pamiętać o tym, że banki prześwietlają całą historię kredytową dodatkowego uczestnika, więc wszelkie problemy i opóźnienia w spłatach będą rzutować na jego wiarygodność.

uscisk-dloni

rzystąpienie do kredytu, to jednak przede wszystkim sprawa bardzo ryzykowna, dla tej osoby, która decyduje się na taki krok. Ona bowiem nie zyskuje niczego, natomiast na całe lata bierze na siebie bardzo poważne zobowiązanie, z którego ciężko będzie się wyplątać.

W polskich realiach zazwyczaj dodatkowym kredytobiorcą zostaje po prostu ktoś z najbliższej rodziny. Człowiek taki decyduje się przystąpić do kredytu nie po to, by go spłacać, ale by poprawić zdolność kredytową osoby, która kupuje mieszkanie. Czy to dobre wyjście? Oczywiście jeśli mamy pełne zaufanie, wiemy że druga strona nas nie oszuka itp. to można zaryzykować, ale generalnie właśnie – przystąpienie do kredytu to spawa niezwykle ryzykowna.

Po pierwsze – jeśli nasz kredytobiorca nie miałby szansy na uzyskanie pożądanej sumy, bez naszego przystąpienia, to znaczy, że zarabia po prostu za mało i może to wieszczyć probelmy w przyszłości – ze spłatą. A wtedy bank przyjdzie po pieniądze do nas.

Po drugie – z bycia współkredytobiorcą nie płyną dla nas żadne korzyści. Bycie współkredytobiorcą nie jest równoznaczne z byciem współwłaścicielem mieszkania. Nic z tych rzeczy. Prawny właściciel może swobodnie dysponować nieruchomością, może też ją sprzedać bez zgody i wiedzy współkredytobiorcy.

Po trzecie – takie zobowiązanie będzie nad nami wisieć. Niełatwo się z niego „wykręcić”, sprawa będzie trwać przez długie lata, podczas których sami formalnie mamy mniejszą zdolność kredytową, nawet jeśli to nie my bezpośrednio spłacamy kredyt.

Ewentualne „wyjście” z umowy jest bardzo trudne. By zostać odłączonym od kredytu należy podpisać specjalny aneks do umowy. Bank jeszcze raz przeliczy zdolność kredytową potrzebną do spłaty pozostałości zobowiązania tylko przez jednego kredytobiorcę. Jeśli wyliczenie wypadnie korzystnie, wtedy będzie możliwość wyłączenia współkredytobiorcy. Jest też oczywiście możliwa sytuacja w drugą stronę – na każdym etapie spłacania do kredytu mogą przystąpić dodatkowe osoby (nie tylko jedna).

Monika Prądzyńska
Dział Analiz WGN