Ostatnia szansa, by wziąć kredyt bez wkładu własnego – od stycznia wchodzi w życie rekomendacja S

Nadchodzą ciężkie czasy, dla osób, które na kredyt zamierzają kupić mieszkanie. Jeśli nie zdążą załatwić pożyczki do końca tego roku, od początku przyszłego będą musiały wyłożyć 5 proc. wkładu własnego, by dostać kredyt hipoteczny. Z czasem poziom wkładu własnego będzie rósł, by w 2017 było to 20 proc. wartości nieruchomości. Na największych rynkach w przyszłym roku statystyczny klient, będzie musiał wyłożyć na wkład własny średnio około 15 – 20 tys. zł.

Wszystko dzięki tzw. rekomendacji S, która wejdzie w życie. Jej skutków nie odczują tylko osoby, które będą poszukiwały swojego pierwszego mieszkania lub domu i będą chciały kupić go na rynku pierwotnym. Tacy klienci (do 35 roku życia) będą mogli skorzystać z nowego programu pomocowego państwa – Mieszkanie dla Młodych, który pokryje potrzebny im do uzyskania kredytu wkład własny.

Cała reszta kredytobiorców będzie musiała zgromadzić konieczną gotówkę. Opinie ekspertów na temat tzw. rekomendacji S są podzielone. Wg części obserwatorów rynku spowoduje ona przyhamowanie akcji kredytowej i utrudni dostęp do finansowania, co z kolei boleśnie odbije się na całym rynku nieruchomości.
Co więcej – kończy się też czas kredytowania na dłuższe okresy. Do tej pory można na rynku uzyskać kredyty na 40 lat i więcej. To właśnie będzie przystopowane. Zgodnie z rekomendacją S banki będą sugerowały klientom zadłużanie się na maksymalnie 25 lat, a przyjętym najdłuższym okresem kredytowania będzie 35 lat, przy założeniu, że zdolność kredytowa klienta pozwoli spłacić pożyczkę w okresie 30 lat. Z rynku praktycznie znikną też kredyty walutowe. Te zgodnie z rekomendacją będą oferowane tylko osobom, które zarabiają w danej walucie.

Oczywiście te rygorystyczne zmiany z pewnością ograniczą dostęp do kredytów, jednak z drugiej strony dzięki obostrzeniom potencjalny kredytobiorca nie wpędzi się samodzielnie w pułapkę (a tym samym nie będzie ryzyka dla banku) niespłacenia pożyczki. Ponadto kredyt – jeśli już go zaciągnie – będzie per saldo tańszy, a więc bardziej opłacalny dla klienta. Należy też pamiętać, że przy najniższych w historii stopach procentowych, po spadkach cen na rynku nieruchomości i przy rosnących zarobkach obecnie warunki do uzyskania kredytu są stosunkowo dobre. Mimo wszystko, jeśli statystyczny Kowalski nie zdąży się zadłużyć do końca roku, w przyszłym będzie musiał na początek wyłożyć własną gotówkę.

Ile? To oczywiście zależy od cen i oczekiwań osoby co do własnego mieszkania.
Obecnie średnio we Wrocławiu, wśród ofert WGN z rynku wtórnego, za mieszkanie trzeba zapłacić przeciętnie 6100 zł/ m kw. W Krakowie średnia z ostatniego półrocza wynosiła około 6800 zł, w Gdańsku około 5800 zł, a w Warszawie około 7800 zł.

Średnia cen dla mieszkań używanych z największych rynków wynosi więc około 6600 zł za metr kwadratowy. Przy założeniu, że przeciętny klient szuka mieszkań z segmentu popularnego o metrażach przeciętnych (45 – 60 m kw.) można przyjąć, że będzie potrzebował kredytu w wysokości około 300 – 330 tys. zł.
By uzyskać taką kwotę w banku będzie potrzebował wkładu własnego w wysokości około 15 tys. zł. Najwięcej własnej gotówki będą musieli wyłożyć oczywiście kredytobiorcy w Warszawie – tam potrzebne będzie o około 5 tys. złotych więcej.

Oczywiście nie każdy ma możliwość uzbierania gotówki, by mieć wkład własny, ale jeśli taką możliwość mamy, warto – niezależnie czy z rekomendacją, czy bez niej – takie pieniądze wyłożyć, bo zyskamy na tym w postaci mniejszych rat kredytu, czy też mniejszego okresu kredytowania.
Jak będą kształtowały się ceny nieruchomości w przyszłym roku i czy warto zwlekać z kredytem? Tu odpowiedź jest trudniejsza. Część ekspertów wskazuje, że nowy program pomocowy państwa, szczególnie na rynku pierwotnym, może skutkować wzrostem cen nieruchomości.
Co do niskich stóp procentowych – co prawda Rada Polityki Pieniężnej sugerowała, że do połowy roku trend się nie zmieni, ale raczej trzeba zakładać, że w przyszłym roku stopy procentowe pójdą w górę, co przełoży się na koszty kredytu.

Podsumowując – wydaje się, że obecnie z zaciąganiem kredytu, jeśli go potrzebujemy, nie warto zwlekać. Oczywiście nie znaczy to, że należy zadłużać się na maksymalny okres kredytowania i bez wkładu własnego. Ten – niezależnie od rekomendacji – zawsze warto mieć.

Marcin Moneta
Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email