EKO Dom

W Chicago znajduje się najbardziej ekologiczny dom w Stanach Zjednoczonych, a może i na świecie. Ile dolarów jego właściciel płaci za ogrzewanie i elektryczność? Zero !

Do tego samowystarczalnego, przyjaznego środowisku i czerpiącego energię ze źródeł odnawialnych domu wprowadził się w tym roku Jacek Helenowski – urodzony w Gdańsku polonus, rzutki przedsiębiorca, zdeklarowany ekolog i amerykański patriota.

Budował go, jak to mówią Amerykanie, systemem DIY – co jest skrótem od „do it youself”, czyli „zrób to sam” (dzięki czemu koszt metra kwadratowego nie przekroczył 800 dol.).

Od początku ambicją właściciela było zbudowanie domu, który jak najmniej da się we znaki środowisku, posiłkując się wszelkimi znanymi metodami. Dom uzyskał najwyższy – platynowy – certyfikat popularnego na świecie programu LEED (Leadership In Energy and Enviromental Design).

Dom niemal w całości powstał dosłownie z odpadów. Żadne nowe drzewo nie zostało ścięte pod ten dom. Ponad 90 proc. drewna użytego przy budowie pochodziło z odzysku. Ścianki działowe – gipsowo-kartonowe – też są wszystkie z recyklingu. Kamienne płytki na elewacji – z odpadów w kamieniołomie, które zwykle idą na straty. W betonie, z którego zrobiono posadzki, fundamenty i niektóre belki konstrukcyjne, 16 proc. cementu zostało zastąpione przez popioły z lokalnej elektrowni węglowej, które normalnie trafiają na hałdy. Część dachu jest biała (żeby skutecznie odbijać światło słoneczne), a część zielona – porośnięta sukulentami, które mają wchłaniać wilgoć i wodę z opadów. Spora część dachu pokryta jest miedzią, z której wykonane są też rynny. A miedź pochodzi oczywiście ze złomowisk.  To materiał o bardzo długim cyklu życia, którego nie trzeba malować ani wymieniać przez dekady.

Innym materiałem z odzysku w domu jest szkło z butelek. Z niego powstały mozaiki na ścianach w domowym spa, gdzie znajduje się sauna oraz basen. Bo to, że dom jest przyjazny środowisku, wcale nie oznacza, że musi być spartański i pozbawiony luksusu. Basen zresztą pełni podwójną rolę – jest także elementem systemu ogrzewania.

Jeśli dom ma spełniać standardy energooszczędności, musi być izolowany od ekstremalnych wahań temperatury. Okna mają potrójne szyby, a przestrzeń między nimi wypełniona jest szlachetnym argonem, który jest kiepskim przewodnikiem ciepła. Ściany zewnętrzne są izolowane 20-centymetrowej grubości pianką poliuteranową, która została zrobiona na bazie oleju roślinnego z soi, zamiast ropy naftowej. Współczynnik izolacji fundamentów, płyty podłogowej w piwnicy, dachu i ścian jest pięć razy większy niż wymagany amerykańskim prawem budowlanym.

Podstawowym źródłem ogrzewania i klimatyzacji jest ziemia. Helenowski zdecydował się na energię geotermalną, czyli z wnętrza ziemi – do tego służą trzy głębokie na prawie 100 m studnie. Na tej głębokości stale panuje temperatura ok. 13 stopni C. Kiedy zimą temperatura na powierzchni spada, wnętrze ziemi jest grzejnikiem, a kiedy nadchodzą letnie upały, staje się chłodziarką.

Oświetlenie stanowią fluorescencyjne lampy. Jego 300-metrowy dom zużywa 87 proc. mniej energii niż typowy amerykański budynek tej wielkości, a prąd produkuje we własnym zakresie. Na dachu znajdują się panele baterii słonecznych oraz niewielka turbina wiatrowa.

(źródło: Gazeta Wyborcza)

Print Friendly, PDF & Email