Spór o nieruchomości

Gdyńscy spadkobiercy żądają wykupu, zamiany, odszkodowań bądź zwrotu nieruchomości. Takimi właśnie wnioskami zasypywane są  władze miasta.  Wniosków tych jest już ponad 600 i najczęściej dotyczą okolic śródmieścia. Dlaczego tego regionu?  „Bo miasto w przeważającej większości powstało na gruntach prywatnych, co po latach powoduje wiele sporów. A ponieważ wywłaszczano głównie w PRL-u, gdy nikt nie przejmował się prawem własności i nie przestrzegano procedur, mnóstwo postępowań przeprowadzanych było wadliwie. Więc po latach nietrudno je podważać. Dziesięć lat temu to były pojedyncze przypadki, dziś liczymy je w setkach. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat odszkodowania wyniosły ok. 40 mln zł – przyznaje Elżbieta Wiłucka-Psyta, zastępca naczelnika Wydziału Polityki Gospodarczej i Nieruchomości UM Gdyni.
O jakie sumy walczą spadkobiercy? Okazuje się, że niemałe. Przykładem może być grunt na którym stoi centrum handlowe Klif. Spadkobiercy w zeszłym roku dostali za to 17 mln zł.. W innym przypadku wystarczyło udowodnić prawo do 35metrów kwadratowych parkingu na Kamiennej Górze, aby dostać 64 tys. zł odszkodowania. W większości przypadków wielkość odszkodowania oblicza się nie według wartości nieruchomości z dnia wywłaszczenia, lecz na podstawie obecnych cen wolnorynkowych. Mimo interwencji u premiera i ministrów sytuacja pozostaje bez mian. Wydaje się, że miasto nie traci nic… odszkodowania w przypadku historycznych zaszłości wypłaca skarb państwa. Jednak po wnikliwym analizowaniu problemów okazuje się, że odbija się to i na nim: według planów miasta z 2007 r. w Parku Rady Europy (między Teatrem Muzycznym a skwerem Kościuszki) właśnie powinna się kończyć budowa Forum Kultury z nową siedzibą Teatru Miejskiego, galerią i mediateką. Ale dotąd nawet nie ruszyła, bo na wieść o inwestycji spadkobiercy wywłaszczonych w latach 60. właścicieli terenu zażądali zwrotu ziemi.

Źródło: Gazeta.pl

Print Friendly, PDF & Email