Państwowy program MDM nie pomoże tym ze słabą zdolnością kredytową

Czy 20 tysięcy złotych dopłaty w ramach MDM rzeczywiście rozwiązuje problemy ludzi z niską zdolnością kredytową? Wg krytyków rządowego programu – tak nie jest, a wsparcie trafia do tych, którzy i tak poradziliby sobie z kupnem mieszkania, nawet bez państwowego wsparcia.

W założeniach, program państwowy miał wspierać singli i młode małżeństwa w poprawie zdolności kredytowej i tym samym zakupie własnego M, jednak skala dopłaty, brak powiązania programu z wysokością zarobków oraz same limity cenowe wskazują, że tak nie jest.

Przykładowo – we Wrocławiu kredytobiorca z zarobkami na poziomie 3500 zł netto (singiel) może uzyskać około 280 tysięcy złotych kredytu z dopłatą MDM. Kupi za to mieszkanie o powierzchni około 60 m kw. Jak widzimy – kwota mniej więcej 20 tysięcy złotych wsparcia nie zmienia zasadniczo kręgu odbiorców programu. I tak należy się „wylegitymować” przyzwoitymi zarobkami, a więc człowiek z niższym uposażeniem, żyjący w dużym mieście nie będzie w stanie nawet w ramach MDM kupić sobie mieszkania, zwłaszcza że ceny tych lokali, przy dużym zapotrzebowaniu i rosnącym popycie, najczęściej mieszczą się w granicach limitów przewidzianych dla danej lokalizacji, a same limity rosną.

Z drugiej strony – klient MDM, który zarabia około 3500 zł miesięcznie – i tak byłby w stanie dostać kredyt i kupić mieszkanie na wolnym rynku. Być może nie stać by go było w dużej mierze na mieszkanie nowe, ale znalazłby wiele ofert z rynku wtórnego, który – jak już pisaliśmy w WGN – w rzeczywistości jest tańszy nawet od nowych mieszkań z dopłatą państwa.

13

Okazuje się więc, że wsparcie państwowe tylko iluzorycznie pomaga kredytobiorcom (płacą za to wyższe marże – kredyty w MDM są jednymi z najdroższych na rynku), za to na pewno pomaga deweloperom, bowiem nakręca im sprzedaż.

Krytycy programu podnoszą fakt, że zamiast pomagać w zakupie tanich mieszkań, państwo dotuje po prostu rynek, zaburzając strukturę cenową i amortyzując deweloperom ewentualną konieczność zejścia z marż. Do tego należy się spodziewać dalszych wzrostów limitów cen w MDM, co oznacza, że zamiast tanich, mieszkania z dopłatą będą coraz droższe, co przyniesie efekt odwrotny od zamierzonego – coraz mniej ludzi będzie stać na MDM, a w żadnej mierze nie zmieni to sytuacji tych, którzy już teraz mają zbyt niską zdolność, by starać się o kredyt.

Taki stan rzeczy potwierdzają dane dotyczące wykorzystania środków w programie. Otóż okazuje się, że najwięcej wniosków o dopłaty, było nie tam, gdzie mieszkania w MDM są tanie (niskie limity) ale tam, gdzie są one najdroższe – czyli w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Poza Warszawą, która przoduje w zestawieniu po prostu ze względu na wielkość rynku, w Gdańsku i Poznaniu limity cen MDM są bliskie średnim cenowym dla rynku pierwotnego, co powoduje, że oferta jest bardzo szeroka i wcale nie dotyczy „tańszych’ mieszkań. Deweloperzy sprzedają więc tam lokale z państwową dopłatą, praktycznie po cenach rynkowych, a kupują je ludzie, którzy i tak są wystarczająco majętni, by zaciągnąć kredyt.

Czy na pewno o to miało chodzić w programie? Jego krytycy nie mają wątpliwości, że nie.

W maju z pomocy państwowej skorzystało 1522 kredytobiorców, a skala dopłat wyniosła 35 mln zł. To o 22 procent więcej od – bardzo słabego – wyniku w kwietniu. Program MDM stracił więc nieco na dynamice, jednak spowodowane jest to prawdopodobnie nie tym, że stracił popularność, a że kończy się pula mieszkań gotowych, bądź tych, które będą oddane w tym roku. Oznacza to, że klienci – mniej chętnie – są zmuszeni kupować lokale dopiero w trakcie budowy. Przybywa więc wniosków dotyczących dopłat ze środków przeznaczonych na lata kolejne. Przykładowo – z kwoty przyszłorocznej – wynoszącej 715 mln zł, na wsparcie zarezerwowano do końca maja 27,4 mln zł, czyli 3,8 proc.

Z puli tegorocznej wydano do tej pory około 22 procent środków. Z programu na razie skorzystało ponad 7100 osób w całej Polsce, a łączna kwota dopłat wyniosła 162 mln zł. W wykorzystaniu środków niezmiennie dominuje Warszawa, gdzie złożono 754 wnioski na kwotę 21 mln zł. Bardzo dobre wykorzystanie dopłat to też specyfika Gdańska i Poznania. We wszystkich tych miastach limity cen w programie MDM są najwyższe. 

Leszek Michniak
Prezes WGN

Print Friendly, PDF & Email