Od stycznia wzrośnie wkład własny kredytów hipotecznych

W przyszłym roku mieszkaniowy rynek wtórny będzie święcił tryumfy. Stanie się tak ze względu na rosnący wkład własny kredytów hipotecznych. Od stycznia będzie to już przynajmniej 15 proc. wartości mieszkania. Wielu kredytobiorców w związku z tym zdecyduje się na tańsze mieszkania używane.

Zrobią to tym chętniej, że obecnie także rynek wtórny jest objęty programem MDM, a więc można dostać państwową dopłatę. Mieszkania używane często mają tę przewagę nad nowymi, że są lepiej zlokalizowane, na rynku jest ich większy wybór i – co również ważne – jeśli są w dobrym stanie, nie wymagają natychmiastowego wkładu finansowego, za to można z nich korzystać od razu po transakcji kupna – w przeciwieństwie do mieszkań z rynku pierwotnego, najczęściej oddawanych w tzw. standardzie deweloperskim, co oznacza konieczność wyłożenia dodatkowych środków na wykończenie takiej nieruchomości (szacuje się je zazwyczaj na około 10 proc. wartości mieszkania).

Innym skutkiem wprowadzenia minimalnego, 15 – procentowego wkładu własnego będzie wzrost popularności samego MDM. Program Mieszkanie dla Młodych pozwoli zneutralizować konieczność posiadania całej wymaganej kwoty, a dodatkowo – po zmianach, które weszły w życie od września, pula dostępnych mieszkań w programie się zwiększyła, tak jak i wysokość dopłat dla niektórych beneficjentów ( z dziećmi. Dla nich też zrezygnowano z niektórych zapisów, ograniczających możliwość korzystania z programu (wymóg wieku i wymóg pierwszego mieszkania). . Z ostatniego raportu Amron – Sarfin dla Związku Banków Polskich (II kw. 2015) wynika, że rok do roku łączna kwota dofinansowania wzrosła o ponad 25 proc. W II kw. 2015 było to ponad 111 mln zł. Program uzyskał wyniki najlepsze w swojej dotychczasowej historii.

Niestety są również negatywne efekty rosnącego wkładu. Prawdopodobnie będziemy zadłużać się drożej. Całkowity koszt kredytowania będzie wyższy, bowiem banki – korzystając z takiej możliwości – zaoferują tym kredytobiorcom, którzy nie będą mogli wyłożyć owych 15 proc. – dodatkowe ubezpieczenie. Spora grupa z tego skorzysta, tak by mieć finansowanie. Niestety wpłynie to negatywnie na ogólny koszt kredytów.

Na razie nie wiadomo jaką politykę wobec rekomendacji S podejmą banki. Część wprowadzi ubezpieczenia, ale z pewnością będzie grupa i takich, które zwiększą wymagany wkład do 15 a nawet 20 proc., co już ma zresztą miejsce na ryku.

Prawdopodobnie przed końcem obecnego roku należy się spodziewać też wzmożonego zainteresowania kredytami z minimalnym 10 – procentowym wkładem. Tak było również rok temu i dwa lata temu – gdy z rynku znikały kredyty na 100 proc. wartości mieszkań. Przypomnijmy, że docelowo minimalny wkład własny kredytu hipotecznego od 2017 roku będzie wynosił już 20 proc. wartości mieszkania.

15 proc. wartości mieszkania – biorąc pod uwagę przeciętne metraże 50 – 60 mkw. oznacza, że w takich miastach jak Poznań, Wrocław, Kraków, Gdańsk, gdzie ceny są zbliżone do siebie, trzeba będzie dysponować kwotą około 45 – 50 tysięcy złotych. Taniej będzie w Łodzi. Tu wystarczy około 35 – 37 tysięcy. Wśród miast wojewódzkich jednym z najtańszych rynków mieszkaniowych pozostaje Gorzów Wielkopolski, gdzie średnie ceny metra kwadratowego wynoszą około 3500 zł, co oznacza, że 50 metrowe mieszkanie będzie tam przeciętnie kosztowało zaledwie 150 – 175 tysięcy. Wymagany wkład własny od stycznia wyniesie więc około 22 – 25 tysięcy złotych.

Z kolei najdroższym rynkiem jest oczywiście Warszawa. W WGN średnia cen transakcyjnych dla stolicy wynosi 7200 zł, a więc przeciętna cena 50 mkw. to 360 tysięcy, za 60 metrów trzeba płacić około 432.000 zł. 15 procentowy wkład wynosiłby więc średnio między 54 a 65 tysięcy złotych.

Monika Prądzyńska / Analityk WGN

Print Friendly, PDF & Email