Jak sobie poradzić z szalejącym frankiem?

Wielu Polaków dzień 15 stycznia 2015 r. zapamięta na długo. W ciągu niecałej godziny, frank szwajcarski zatrząsł rynkami walutowymi, giełdą, bankami, a przede wszystkim – kredytobiorcami. A jest ich w Polsce około 650 tysięcy.

W newralgicznym punkcie, cena franka szwajcarskiego osiągnęła historyczną wartość, 5,19 zł, mimo, że kilkadziesiąt minut wcześniej kosztował 3,57 zł. Powodem tak drastycznego skoku była decyzja banku szwajcarskiego, który zdecydował, że nie będzie już dłużej bronił swojego kursu franka względem euro. A to niestety oznacza wyższe raty dla osób, które zaciągnęły kredyt w tej walucie.

Aktualnie kurs franka szwajcarskiego nieco się uspokoił, obecnie wynosi 4,29 zł. Jednak w dalszym ciągu oznacza to ogromny wzrost raty kredytowej. Aby zrównoważyć podwyżkę, bank obniżył stopy procentowe o 0,5 pkt. (z –0,25 do -0,75), jednak niewiele to pomogło, ponieważ wielu kredytobiorców ma w umowach zapis, mówiący o tym, że oprocentowanie kredytu nie może być niższe niż marża kredytu.

Prezes Centralnego Banku Szwajcarii, Thomas Jordan tłumaczy, że zaprzestanie trzymania sztywnego kursu franka względem euro jest przemyślaną decyzją i jednocześnie uspokaja, że kurs szwajcarskiej waluty powinien ustabilizować się w ciągu tygodnia.

Jednak analitycy przewidują, że kurs franka tak szybko nie osłabnie, w ciągu najbliższych kilku miesięcy będzie oscylował w granicach 4,0 zł, a pod koniec roku można się spodziewać spadku do 3,80 zł  za CHF.

Takie wahania na rynku walutowym, dla kredytobiorców oznaczają jedno – dużo wyższe raty.
Przykładowo, pan Kowalski w 2007 r. wziął 340 tyś zł kredytu w walucie szwajcarskiej, a wartość mieszkania wynosi 400 tyś zł. Na początku spłacania kredytu, rata wynosiła około 1 600 zł, dziś jest to prawie 2 100 zł, czyli ok. 500 zł więcej.

Co można zrobić, aby uniknąć negatywnych skutków wzrostu franka? Analitycy apelują o niepodejmowanie gwałtownych i pochopnych decyzji.

Przede wszystkim, nie należy przewalutowywać kredytu. Nie rozwiąże to problemu, a może go nawet pogorszyć. Po pierwsze, zadłużenie w dalszym ciągu będzie wysokie, ponieważ liczone będzie po aktualnym kursie. Następne są odsetki, które również będą wyższe, a to dlatego, że stopy procentowe w Polsce są dużo wyższe niż w Szwajcarii.

Jest wiele innych rozwiązań, przykładowo – wakacje kredytowe. To opcja, która oferują niektóre banki. Skorzystać z niej można raz na 5 lat lub dwa razy w ciągu całego okresu kredytowego. Zazwyczaj jest to bezpłatna usługa. Te raty, których nie zapłacimy teraz, zostaną doliczone do kolejnych spłat. Trzeba jednak zawiadomić bank z wyprzedzeniem o zamiarze podjęcia wakacji kredytowych.

Można spróbować również samodzielnie obniżyć raty poprzez kupowanie franków szwajcarskich w kantorach stacjonarnych lub internetowych. Banki z reguły przeliczają raty według swojego, dużo wyższego, kursu. A jeśli rata kredytu dalej będzie zbyt wysoka, warto spróbować negocjacji z bankiem, w zakresie wydłużenia okresy spłacania rat. Należy jednak pamiętać, że im dłuższy okres spłacania, tym wyższe odsetki.

Ostatecznością jest ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Należy złożyć do sądu odpowiedni wniosek, sąd po rozpatrzeniu go, rozkłada dług na dogodne dla dłużnika raty, jednak na okres nie dłuższy niż 36 miesięcy. Po upływie tego czasu reszta niespłaconego długu jest po prostu umarzana. Jednak na ten krok należy zdecydować się w ostateczności, wiąże się to z utratą mieszkania, samochodu oraz innych wartościowych składników naszego majątku.
Może to być jednak duży argument w negocjacjach z bankiem. W przypadku ogłoszenia upadłości konsumenckiej, bank nie odzyska części pieniędzy. Jeśli zgodzi się na dłuższy okres spłaty, odzyska całą kwotę, a nawet na tym zarobi.

Wszyscy specjaliści i analitycy są zgodni, co do jednego: nie należy panikować. Wśród ofiar szwajcarskiego franka są nie tylko Polacy, ale również takie firmy, jak Rolex, Lindt, czy… pierwsza tenisowa rakieta świata, Roger Federer. Szwajcarskie manufaktury, w związku ze wzrostem kursu waluty, poniosą większe koszty produkcji, a co za tym idzie- wzrosną ceny kupna, a tym klienci mogą już nie być zainteresowani. Jeśli zaś chodzi o Federera- jest on twarzą kampanii reklamowych szwajcarskich produktów, m.in. Rolexa i Lindta, co oznacza, że jego konto zasilą dużo mniejsze mniejsze kwoty.

Katarzyna Surma, Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email