10 – procentowy wkład własny barierą nie do przebycia?

Czy 10 – procentowy wkład własny wymagany w 2015 roku wpłynie istotnie na dostępność kredytów hipotecznych? Niestety są takie obawy. W dużych miastach, przy zakupie 50 metrowego mieszkania, oznacza to konieczność wyłożenia około 30 tys. zł. Dla wielu może być to kwota zaporowa.

Ten pesymistyczny ton bierze się z informacji o oszczędnościach, jakimi dysponują Polacy. Z badania z listopada 2014 wynika na przykład, że oszczędza zaledwie połowa z nas. Kapitał jakim dysponujemy jest na poziomie 15 – 16 proc. tego co posiadają Niemcy czy Włosi.

Pod względem aktywów finansowych na głowę pozostajemy na szarym końcu Unii Europejskiej. Tak liczone oszczędności Polaków to jedynie 15-16% tego co posiadają Niemcy czy Włosi, wciąż daleko nam nawet do Grecji (nasze oszczędności to około 35% tego co posiadają Grecy). Biedniejsi od nas są tylko Rumunii, Bułgarzy, Łotysze i Słowacy – przyznaje Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Przeciętna wysokość środków zgromadzonych na koncie statystycznego Polaka to zaledwie 14 tys. zł, czyli 3 tys. euro. Ponad 100 proc. więcej oszczędności od nas mają Czesi, a średnie oszczędności Niemców wynoszą ponad 20 tysięcy euro.

Takie dane na pewno nie napawają optymizmem, zwłaszcza, że przecież wymagalny poziom wkładu będzie rósł do 20 proc. w 2017 roku. Niektórzy eksperci spodziewają się, że z tego powodu więcej klientów zwróci się w stronę mieszkań z dopłatą państwa w MDM. Wydaje się to jednak złudne. Większość klientów MDM w zeszłym roku stanowili single i małżeństwa bezdzietne. Dla tych grup klientów dopłata w MDM nie wystarczy już na pokrycie wkładu własnego kredytu, a problem ten będzie rósł w kolejnych latach. Dodatkowo uczestnicy programu – zawężonego wyłącznie do rynku pierwotnego – będą potrzebować pieniędzy na wykończenie swoich mieszkań.

Obecnie przeciętnie zarabiający Polak (około 2800 zł netto – dane z lutego 2015) musi odłożyć około 10 swoich pensji na wkład własny, przeciętnego 50 metrowego mieszkania w dużym mieście. Najdrożej jest oczywiście w Warszawie. Wg danych NBP za IV kw. 2014 średnie transakcyjne ceny w stolicy na rynku pierwotnym wynosiły 7300 zł, a na wtórnym 7000 zł. By starać się o kredyt na 50 metrów kwadratowych mieszkania trzeba mieć na minimalny 10 proc. wkład średnio – odpowiednio 36500 zł (rynek pierwotny) i 35000 (rynek wtórny).

W Krakowie średnie ceny transakcyjne wynoszą 6100 zł (mieszkania nowe) i 5800 (mieszkania używane), co oznacza, że 10 proc. wartości dla 50 metrowej nieruchomości daje nam odpowiednio 30500 zł i 29000 zł.
W Gdańsku (5800 – rynek pierwotny, 5000 – rynek wtórny) będzie to odpowiednio 29000 i 25000 zł. We Wrocławiu ze średnimi cenami wynoszącymi 5800 (rynek pierwotny) i 5200 (rynek wtórny) wkład własny dla tego samego mieszkania ukształtuje się na poziomie 29000 i 26000.

Dużo lepiej ma się sytuacja innych miast wojewódzkich (poza Poznaniem), gdzie nie jest już tak drogo, jak w wiodących metropoliach, a więc i na wkład własny nie potrzebujemy aż tak dużo. Jedną z najtańszych lokalizacji wśród wiodących rynków z pewnością będzie Łódź. W tym mieście mieszkania nowe kosztują średnio 4500 zł za metr, a używane 3800, tak więc statystyczny kupujący, by starać się o kredyt na 50 metrów „własnego M” będzie potrzebował około 22 tysięcy o ile chce kupić mieszkanie nowe i 19 tys. gdy chodzi o używane.

Na ile wysokość wkładu wpłynie na – i tak już nie najlepszą – kondycję rynku kredytowego i przełoży się na popyt na mieszkania? Nawet jeśli w tym roku nie będzie to jeszcze bardzo zauważalne, pamiętajmy, że to nie koniec podwyżek. Docelowo w 2017 roku wymagany, minimalny wkład wzrośnie do 20 procent, co oznacza, że przy kupnie przeciętnego 50 metrowego mieszkania, przy obecnych cenach, będziemy potrzebować już przynajmniej 60 tysięcy złotych. Kwota o takiej wysokości może stanowić istotny problem dla wielu potencjalnych kredytobiorców.

wkład_wykres

Iwona Hryncewicz, Dział Analiz WGN

Print Friendly, PDF & Email